piątek, 14 listopada 2008

Numer Specjalny #1

Dzień dobry lub dobry wieczór (zależy kiedy kto czyta).

Dzisiaj dla naszych czytelników redakcja przygotowała niespodziankę - Numer Specjalny który w całości będzie poświęcony drużynie Morświn Nowy Kotwicz!



Morświny? WTF?


Morświn Nowy Kotwicz to świeże mięso armaaaa…. to znaczy beniaminek tegorocznych rozgrywek Sarmackiej ligi piłkarskiej. Zespół założony przez Aarona v-hr. Von Lichtenstein Rozmana i obecnie gra w 2noobs Ekstraklasa 1b. Drużyna z Nowego Kotwicza gra w charakterystycznym żółto niebieskim stroju:

„Morświny” posiadają również swój własny stadion noszący dumne imię „Wżółtejkoszulce”, oraz co najważniejsze, maja własny skład. Przedstawię teraz pokrótce sylwetki piłkarzy:

Kotwiczanie maja w swoim składzie dwóch bramkarzy – Reuvena Almaleha oraz Dorana Lazara. Choć obydwoje mają o 29 lat, to pod względem umiejętności Lazar bije na głowę Almaleha. Mimo iż Almaleh ma doskonały refleks, to praca jaką wkłada w trening Lazar oraz umiejętności powodują, iż to on jest numerem jeden w bramce Morświnów. Dobrze jak na beniaminka prezentuje się linia obrony. Tutaj wyróżniają się Emanuel Javie – jeden z najszybszych piłkarzy w drużynie, Yehuda Pandjuro oraz Roi Benoasat którzy są filarami obrony kotwiczna. Kolejnymi dobrymi graczami, (aczkolwiek słabszymi od trójki wyżej wymienionych) są Ofer Cemah który potrafi świetnie wykonywać rzuty wolne, oraz Gal Penchas który bardzo dobrze gra głową, choć od częstego wybijania nią piłki coś mu się poprzestawiało w głowie i potrafi czasem powiedzieć do sędziego o pare słów za dużo. Ostatnimi zawodnikami z linii obrony są dziewiętnastoletni Moryc Rozman – krewny Aarona Rozmana (plotkarze twierdzą ze tylko dlatego jest w drużynie, choć redakcja w to wątpi) Rozman jest bardzo utalentowanym piłkarzem, i do tego jest piekielnie szybki. Shlomi Gross jest zaś wielką nadzieją drużyny Kotwicza. Ten siedemnastolatek jest bardzo inteligentny na boisku, a do tego świetnie wykonuje rzuty wolne. Niewątpliwie będzie z niego w przyszłości niekwestionowany lider obrony.

Przyzwoicie prezentuje się również linia pomocy w drużynie Morswinów, szczególnie po zakupie Corneliusa af Klinteberga, który jest najlepszym zawodnikiem nie tylko linii pomocy, ale i całej drużyny. Drugim najważniejszym zawodnikiem pomocy jest Raphael Einstein. W każdym spotkaniu prezentuje się bardzo dobrze, bo wkłada wiele serca w trening. Pozostali zawodnicy linii pomocy to Hesh Faruy, Shlomo Mitzner oraz Tomas Torell. Faruy to najszybszy zawodnik spośród pomocników, niestety ma jedną wielką wadę… Jest pazerny na pieniądze. Im więcej dostanie kasy, tym lepiej zagra. Trener Kotwiczan ma dużo problemów z tym zawodnikiem, ponieważ Morświny nie dysponują dużym budżetem, i nie są w stanie zapłacić mu dużo. Ciekawym przypadkiem jest również Mitzner. Zawodnik ten strzela wyśmienicie z dystansu, ale często teatralnie udaje faule, za co dostaje żółte kartki. (Może powinien pomyśleć o karirze ze aktora?) Kolejną inywidualnością w drużynie jest Tomas Torell. Ten świetnie zapowiadający się zawodnik który głową potrafi czynić cuda, często miewa zmiany nastroju, i jest nieprzewidywalny.

Na końcu omówimy napastników. Shlomi Krusrin oraz Daniel Rackner SA najlepszymi zawodnikami tej formacji. Krusrin ma świety instynkt strzelecki, i bardzo dobrze odnajduje się na polu karnym, zaś Rackner nadrabia brak doświadczenia wiekiem i kondycją. Ten dziwiętnastolatek potrafi zamieszać w polu karnym przeciwnika. Następnym napastnikiem jest Mordechai Robinson dysponujący piekielnym strzałem. Ostatnim zawodnikiem drużyny (aczkolwiek nie najgorszym) jest Pas Revivo. Ten niesforny rozgadany dziewiętnastolatek bardzo stara się na treningach aby zdobyć przychylność trenera Morświnów i w zagościć w pierwszym składzie na stałe. Jednakże będzie musiał na to poczekać, gdyż w tej chwili jest zawodnikiem o najmniejszych umiejętnościach wśród napastników.



Jak wiemy zespół Morświn Nowy Kotwicz jest drużyną nowa. Pierwsze spotkanie rozgrywali z drużyną PSV Czarnolas który przegrali 2-0. Poniżej przedstawiam oryginalne oświadczenie prasowe zespołu z nowego Kotwicza:



Zachłyśniecie się Morświnów


Morswiny z Nowego Kotwicza to drużyna nowa, nic wiec dziwnego ze w meczu z PSV Czarnolas, to zawodnicy gości byli faworytami. Sclavinczycy rozpoczęli defensywnie, lecz mimo to gracze z Czarnolasu łatwo przedzierali się w pole karne rywala, co zaowocowało golem już w 12 minucie. Mimo tego ze Morświny przegrywały nie potrafiły zmobilizować się do ataku, próbując dowieźć wynik do przerwy. Niestety druga bramkę stracili tuz przed przerwa, w 45 minucie. W drugiej połowie nie działo się już nic ciekawego jeśli nie liczyć rzutu karnego dla PSV, wykonanego zresztą przez Marcela Siuma w sposób fatalny. Jak widać obie strony nie miały już motywacji do zmiany wyniku.

Cóż...PSV nie pokazało w tym meczu nic wielkiego, lecz mimo to bez problemu rozłożyło obronę naszej drużyny. Jednak, pierwsze koty za ploty, i teraz może być już tylko lepiej.




Kolejnym spotkaniem rozegranym przez Morświny był sparing z Orłami Grodzisk niestety również przegrany, 2-1. Kotwiczanie zaprezentowali się w tym spotkaniu o wiele lepiej niż w poprzednim meczu:



Sparingowe spotkanie Morświnów z Orłami


Wczoraj (przyp. red. 29.10.08) odbył się towarzyski mecz z Orłami Grodzisk. Nasza drużyna po dokonaniu kilku wzmocnień chciała sprawdzić jak radzą sobie nowe nabytki, stad nieco inna taktyka na ten mecz.

Mecz był bardziej wyrównany niż można by się spodziewać. Oczywiście Orly są drużyna o klasę lepsza i stwarzały więcej sytuacji do zdobycia bramki, lecz nie była to przewaga przytłaczająca. Pierwsza bramkę zdobył zawodnik Morświnów. W 23 minucie z dobrej strony pokazał się Daniel Rackner, zaledwie osiemnastolatek, któremu wróży się jednak duża karierę (Już teraz wyceniany jest na prawie 7 500 000 econ). Po dziesięciu minutach był już jednak remis po strzale Kuciapy. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza polowa, mimo ze obie drużyny miały jeszcze po kilka okazji do zmiany rezultatu. W bramce drużyny z Nowego Kotwicza doskonale jednak spisywał się Elazar, jak zwykle doskonale broniący. Druga polowa była spokojniejsza, okazji było mniej, nie przeszkodziło to jednak Orłom w zdobyciu bramki. Pierdas strzelił ja w 80 minucie ustalając wynik spotkania.

Sparing był niezwykle ciekawy dla menadżera Morświnów i zapewnił materiał poglądowy który będzie nieoceniony przy ustalaniu taktyki na mecze ligowe.


Następnym spotkaniem był mecz z FC Czarnolas, w którym zespół Aarona Rozmana poniósł sromotną klęskę aż 6-0! Oczywiście FC Czarnolas był faworytem, ale nikt nie obstawiał takiego wyniku.



Skandal na konferencji pomeczowej


Konferencja prasowa po meczu FC Czarnolas - Morświn Nowy Kotwicz zakończyła sie nielichą sensacją. Wszystko zaczęło się jeszcze podczas meczu który, nie oszukujmy się, Morświny przerznęły w sposób haniebny 6-0. Trener widząc poczynania swoich zawodników wymachiwał w ich kierunku pięściami i rzucał najgorsze przekleństwa. Wyglądało to na tyle przerażająco, ze po zakończonej pierwszej połowie zawodnicy postanowili nie schodzić do szatni i zostali na murawie, bojąc się spotkać z coachem! Druga polowa nie zmieniła obrazu rzezi jakiej dokonywali Czarnolasianie na zawodnikach z Kotwicza, a trener nadal szalał. Mecz skończył się dla niego kiedy rzucił bidonem z woda w sędziego liniowego, za co został wyrzucony z murawy i resztę spotkania oglądał z trybun. Na konferencji trener oskarżył własnych zawodników o sprzedanie meczu, po czym pokazał zasypującym go pytaniami dziennikarzom dupę...

W zastępstwie rozmowy z trenerem oto wywiad jakiego tuz po meczu udzielił nam kapitan Morświnów Ofer Cemah.

- Ofer, jesteś załamany. Pewnie dostanie ci się bura w szatni od trenera. Wiesz za co?

- Nie, nie wiem.

- W momencie kiedy mmmmm padała druga bramka mmmmm dla FC Czarnolas ty miałeś problemy ze spodenkami. I trener krzyczał wtedy STRASZLIWIE: "Co mecz to on ma problemy ze spodenkami"

- Nie co mecz co ja mam, tylko co mecz to mamy, w ogóle kompletnie. Konkretnie. Problemy ze spodenkami. Cały czas pękają. Sznurki. No i to było konkretne, ze biegałem tam dwie minuty. Cały czas mi spodenki spadały, nie bylem w stanie dalej kontynuować gry. Musiałem jedna ręką trzymać spodenki, pff to było bez sensu. ::


Pierwszą wygraną kotwiczanie zaliczyli 8.11.08 z zespołem KP Fer. Mecz ten wygrali 2-0.



Pierwsze zwycięstwo Kotwiczan


Dzisiejszego wieczora (8.11.08) pierwsze, historyczne zwycięstwo odniosła drużyna Morświn Nowy Kotwicz. Wygrana na wyjeździe dwa do zera bardziej by cieszyła jednak gdyby odniesiona była nad drużyna mocniejsza niż KP Fer. Drużyna z Gellonii wlecze się w ogonie tabeli i ten mecz brutalnie ukazał dlaczego tak się dzieje. przez cały mecz Morświny miały kilka wybornych sytuacji, jednak piłka odbijała się od słupka lub poprzeczki. Okazało sie jednak ze gracze z Feru są skonstruowani z wyjątkowo kruchych materiałów i az dwóch zawodników KP musiało opuścić boisko ze względu na urazy. To spowodowało ze końcówka należala już bezapelacyjnie do Kotwiczan i w 79 minucie pierwsza bramkę strzelił Cornelis af Klintenberg. Piec minut później wynik ustalił Daniel Reckner i było juz pozamiatane. Na koniec krótka rozmowa z trenerem Kotwiczan:

- Panie trenerze, Strzelec pierwszej bramki, Cornelis af Klintenberg to nowy nabytek klubu. Chodzą w Kotwiczu słuchy ze ściagnal go Pan jednak do drużyny nie z powodu jego umiejetności piłkarskich tylko z powodu...nazwiska które sie Panu spodobało.

- Bez komentarza.

- Dziekuje za wywiad Panie trenerze.

- ...



Największą niespodziankę Morświny sprawiły swoim kibicom podczas meczu z FC Czarnolas:



Doskonale rozpoczęcie zmagań w pucharze


Wszyscy doskonale pamiętamy niedawny mecz FC Czarnolas - Morświn Nowy Kotwicz, zakończony wynikiem 6-0. Nic dziwnego ze przed wczorajszym spotkaniem tych drużyn emocje były wielkie. Co prawda trener FC Czarnolas zapowiedział ze puchar ma dla niego mniejsze znaczenie niz liga i da odpocząć najważniejszym zawodnikom, jednak drużyna FC i bez kilku podstawowych graczy powinna pokazać kawałek dobrej gry. Dla Kotwiczan znowu puchar do rozgrywki równie ważne jak liga, bo o awansie w tym sezonie nie ma co myśleć, a doświadczenie z każdego meczu jest bezcenne. Mecz rozpoczął sie zgodnie z oczekiwaniami i już w 10 minucie padła bramka dla Czarnolesian. Bramkarz Morświnów złe ustawił się w polu karnym i został bez problemów przelobowany. Nie minęła minuta i znów atak FC. Strzał i...poprzeczka! "No to pozamiatane" - mogli pomyśleć co bardziej w gorącej wodzie kąpani kibice. Przez pierwsze 25 minut gry atak szedl za atakiem, ale Kotwiczanie jakoś się wybronili. w 26 minucie udało się im przeprowadzić pierwszy atak i...strzelili pierwsza bramkę! Minuta później kolejny atak: poprzeczka! Kontra FC i strzał, ale dobrze obroniony. I kolejny atak Kotwiczan..i kolejny FC...Do 44 minuty obie drużyny grały bajecznie co chwila dochodząc do sytuacji. Ale w tej minucie właśnie bramkę strzelił zawodnik Morświnów Faruy. Z wynikiem 2-1 dla Kotwiczan zawodnicy zeszli do szatni. Nie wiemy co stało się w przerwie. Tego nie wie chyba nikt. Niemniej po zmianie strony na boisku istniała już tylko jedna drużyna: Morświn Nowy Kotwicz. 49 minuta: Mintzer i 3-1, 54 minuta - drugi gol Daniela Racknera i 4-1, 61 minuta strzał Racknera...obroniony, 64 strzał z wolnego - poprzeczka! Kibice Morświnów ze zdumieniem przecierali oczy widzać jakiej rzezi dokonują ich zawodnicy na drużynie przeciwnika. 71 minuta - główka Krursina - minimalnie niecelna, 76 minuta Rodinson gubi obrońców, strzela...5-1. Dwie minuty później główka Daniela Racknera i 6-1 oraz hattrick tego zawodnika. A do końca jeszcze kwadrans. Zawodnicy Morświnów jakby obudzili się ze snu. "Tego meczu juz nie przegramy" - to oczywiste, pomyśleli i do końca meczu spokojnie przechadzali się po boisku. Drużyna FC tez juz raczej nie miała ochoty kontynuować spotkania i bawiła się piłką. Mecz się zakonczył i szczęśliwi kibice z Nowego Kotwicza wtargnęli na murawę aby razem z zawodnikami swietować wynik. Chieliśmy tradycyjnie zamienić kilka słów z trenerem Rozmanem, ale nie udało nam się go odszukać. Znalazł się dopiero nad ranem w Kotwickiej Izbie Wytrzeżwień. dowieziony tam został o 4 nad ranem przez patrol GNKS który znalazł go gdzieś w parku. Badanie wykazało ze trener miał we krwi ponad 4 promile alkoholu.




Wszytkie teksty piane pismem pochyłym zostały napisane przez oficjalne biuro prasowe drużyny Morświn Nowy Kotwicz


To był specjalny numer B.I.G.O.S - u, którego przesłaniem, jakże głębokim, wielowarstwowym i nieprzeniknionym było:

KIBICUJMY MORŚWINOM Z KOTWICZA!

Brak komentarzy: